niedziela, 16 listopada 2014

Jak mi idzie?

Witajcie Kochani.

Minął już tydzień od mojego wyzwania. Jak mi idzie?
W ciągu tygodnia zrobiłam cztery treningi. Dwa razy byłam na fitnesie, raz na basenie, a raz biegałam. Jestem w sumie zadowolona. Patrząc na zawirowania na uczelni jest OK. :)

Co ze słodyczami? Całkiem nieźle! Dopiero po czwartku skusiłam się na galaretkę i ciasto. Już nie chodzę codziennie z długim językiem na słodkie. :)


W tym poście chciałabym się skupić właśnie na bieganiu. Otóż staram się wydłużać dystans, aby pobiec w końcu 10 km, choć myślę, że nastąpi to dopiero w przyszłym roku (przecież nie ma co się spieszyć, ważne jest to, aby czerpać radość z biegania i satysfakcję z każdego przebiegniętego kilometra). Póki co udało mi się zrobić dwa treningi powyżej 5km. :)

Wczoraj zdecydowałam, że idę pobiegać. Było około 5 stopni, jednak odczuwalna znacznie niższa ze względu na zimny wiatr na Pomorzu. Ubrałam się ciepło, na szczęście nie za ciepło ;) i wystartowałam. Miało to być tylko kolejne 5 km, ale nogi mnie poniosły i zrobiłam więcej niż oczekiwałam tego dnia. :)



W rezultacie do domu przybiegłam zmęczona, ale gdyby droga do domu była dłuższa dałabym radę. Coraz bardziej cieszy mnie fakt, że mogę przebiec na spokojnie tyle kilometrów. I to z radością i satysfakcją. Kiedy spojrzałam na endomondo, a właśnie wtedy pojawił się 6 kilometr na ekranie do końca biegu miałam uśmiech na twarzy. Bieganie rozwesela - tyle endorfin <3! Jak najbardziej polecam! :)

Pozdrawiam, Zdeterminowana. :)

23 komentarze:

  1. ooo gratuluję! i trzymam dalej kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Upór i konsekwencja robi swoje - najważniejsze, że idziesz do przodu - mimo zimnego wiatru i innych warunków :)

    Gratuluję samozaparcia :) Pozdrawiam Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparta to jestem, trzeba przyznać. ;)
      Dziękuję Małgosiu!

      Usuń
  3. Pełna podziwu jestem dla Ciebie! Trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy i wytrwałość.
    Pozdrawiam serdecznie z bloga Positive Fit Life :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trzymasz kciuki! :) Dziękuję bardzo!

      Usuń
  4. Pamiętam swoje pierwsze 5,6, później 7 km.. oj radość była ogromna!

    Możesz wydłużać dystans z tygodnia na tydzień np. o 0,5 km - polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze, Ewelina - dobra rada! Dziękuję! :*

      Usuń
  5. bardzo fajne tempo :) spróbuj sobie spokojnie biegać i ani sie obejrzysz a stuknie 10km:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście 5 km przychodzi mi z coraz większą łatwością. Fakt, może bez poprawy życiówki, ale na początek ważniejszy jest dla mnie przebiegnięty dystans. :)

      Usuń
  6. Pięknie ;-) Jeszcze trochę i poleci upragniona dycha ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję i podziwiam :) oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ;)
      Bieganie sprawia mi frajdę i to ogromną, więc dalej może być tylko lepiej! :)

      Usuń
  8. 3mam kciuki zeby tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez cały tydzień kciuki trzymałam, żebyś miałą motywację do ćwiczeń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ja trzymam za Ciebie, abyś poćwiczyła ze mną! :D

      Usuń
  10. Ważne, żebyś z siebie była zadowolona :) Walka ze słodyczami najtrudniejsza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale lepiej idzie ze słodyczami. ;)
      zadowolona jestem, a to najważniejsze. ;)

      Usuń
  11. Keep going ^^ Trzymam kciuki :) Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  12. Z bieganiem potrzeba cierpliwości, bo łatwo można się zniechęcić. Ale wytrwałość przyniesie później spełnienie zamierzonego celu :) Co kilka treningów wydłużać bieg o np 1 km i będzie dobrze!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedzenie bloga. :)