wtorek, 21 lipca 2015

Podsumowanie wyzwania maj-czerwiec


Choć mamy już praktycznie drugą połowę lipca, ja chciałabym się z Wami podzielić podsumowaniem mojego wyzwania. Było intensywnie, zdrowo, radośnie. I choć zdarzały się momenty zwątpienia, to odganiałam złe myśli na bok i dawałam z siebie ile tylko mogłam.

Dwa miesiące ciężkiej pracy. Dwa miesiące zmagania się ze swoimi słabościami. Dwa miesiące naprawdę fajnej aktywności fizycznej.

Tegoroczny maj był szczególny. Przygotowania do obrony trwały, stres narastał, a ja starałam się radzić sobie z nim za pomocą aktywności fizycznej. Raz wychodziło lepiej, a za innym razem trochę gorzej. Wiem jedno: aktywność fizyczna weszła mi w nawyk. Dzień bez treningu był dniem dziwnym, innym. Zdrowe uzależnienie - tego było mi tak naprawdę potrzeba. Takie wyzwania dają mi moc. Moc do przekraczania granic komfortu psychicznego i fizycznego. CHCĘ WIĘCEJ!

Ponad 9000 spalonych kalorii, prawie 24 godzin ćwiczeń i tylko nieco ponad 80 przejechanych/przebiegniętych kilometrów. W maju królował fitness i rozciąganie z elementami jogi (sporadycznie wybrałam jazdę na rowerze/rolkach, bieg czy marsz). Przepadłam: zakochałam się w treningach Chodakowskiej. Są wymagające, ale po ich wykonaniu byłam mokra i szczęśliwa. Dzięki zróżnicowanym ćwiczeniom moja kondycja z pewnością uległa poprawie, z czego jestem bardzo zadowolona. 



Czerwiec podobnie jak maj został zdominowany przez treningi Chodakowskiej i rozciąganie. Dalej kontynuowałam swój plan, by wakacje powitać z piękną sylwetką. W czerwcu na aktywność fizyczną przeznaczyłam prawie 3 godziny mniej niż w maju, lecz kilometraż wzrósł o 40 km. 
W czerwcu również doszłam do wniosku, że trzeba zacząć znów lubić się z bieganiem. I jak w zeszłym roku zaczęłam biegać 1 milę, tak w tym roku postanowiłam ponowić mój pomysł i biegać dalej. Biegi były spokojne, ale fantastyczne, jak nigdy. W postanowieniach noworocznych mam bieg na 10 km, więc trzeba spełniać powoli swą wolę, aby w listopadzie wystartować. I mam nadzieję, że nadal będzie biegało mi się tak dobrze, jak w czerwcu, aby bez przymusu, bez ciężkich nóg i złych myśli w głowie przebiec 10 kilometrową trasę. :)



Przez te dwa miesiące bardziej niż kiedykolwiek starałam się dbać o to, co jem. Były omlety, tortille, mnóstwo owoców i warzyw. Jednym zdaniem: było zdrowo, smacznie i kolorowo. :)












Na wadze ubyło 1,3 kg, a w obwodzie łącznie 2,5 cm. W talii 1,5 cm, w pasie i biodrach 0,5 cm. Mimo tak niewielkich efektów czuć różnicę, a co najważniejsze widać ją. Na moje Wielkie Greckie Wakacje wyruszyłam w dobrym nastroju, ze zdrowym ciałem. ;)


Pozdrawiam, Zdeterminowana. :)

37 komentarzy:

  1. mega aktywnie i do tego pysznie :) super!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo smacznie było, nie powiem, że nie! :3

      Usuń
  2. Apetyczne potrawy,a do tego ile aktywnośći! nic dziwnego, że tak świetnie wyglądasz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! :) Miłość do gotowania we mnie kiełkuje.

      Usuń
  3. Widać po Twojej figurze, że wysiłek nie idzie na marne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że efekty są widoczne. :)

      Usuń
  4. Pięknie! Cudne zdjęcia, gratuluję i trzymam kciuki za dalsze sukcesy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :)
      Zaciśnięte kciuki przydadzą się, bo lipiec nie był dla mnie łaskawy.

      Usuń
  5. Super wyglądasz w kostiumie i on sam jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję efektów!:) Mam tak samo jak Ty- dzień bez treningu jest jakiś DZIWNY. Ja otwieram oczy to zaraz odpalam telewizor i daje czadu, nie ma to jak zacząć dzień porządnym wyciskiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu. :)
      Ćwiczę przeważnie w ciągu dnia, rano przed śniadaniem nie mam energii. :D

      Usuń
  7. Ale pyszności :) Gratuluję efektów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Sama jak patrzę na zdjęcia to z chęcią zjadłabym to wszystko teraz. :)

      Usuń
  8. A ja ćwiczę, ćwiczę i czekam aż mi to wejdzie w nawyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może potrzeba pasji do tego, co się robi? :)

      Usuń
  9. Świetna figura...Gratuluję.. Ja muszę zacząć pracować nad sobą, ale brak motywacji ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Znajdź motywację, wokół jej pełno! :)

      Usuń
  10. Patrząc na twoje zdjęcia to aż się głodna zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do wniosku, że blogi, zwłaszcza tam, gdzie znajdują się zdjęcia jedzenia, trzeba oglądać z pełnym brzuchem. :D

      Usuń
  11. Gratuluje wyrobienia nawyku ! Piękna sylwetka... i świetny strój ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Strój bardzo przypadł mi gustu. ;)

      Usuń
  12. Pięknie! Jesteś moją motywacją i biorę przykład z ciebie :). Ostatnio mam postanowienie gotować więcej, a dzięki temu zdrowiej. Piękna figura!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogę być dla kogoś inspiracją. Jest to dla mnie motywacja. ;)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  13. super wyglądasz :) uwielbiam Twoje jedzonko, gustuję w podobnych <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Jedzonko było pyszne! Mniam! :)

      Usuń
  14. Masz rację, aktywność sportowa uzależnia, ale to akurat dobre uzależnienie :)
    Ja się zawsze ludziom dziwię, jak oni ćwiczą z Chodakowską i zastanawiam, czy ze mną nie jest coś nie tak ;p Parę razy próbowałam, ale strasznie mnie ona i jej ćwiczenia denerwują.
    Niezła figura i świetny strój ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się kiedyś dziwiłam. Próbowałam kilka razy - nie dotrwałam do końca. :D
      Teraz nagle olśnienie i ćwiczę z Ewką, bo po jej treningach jestem tak bardzo usatysfakcjonowana. :)
      Dzięki! :)

      Usuń
  15. Jedzenie pyszne i zdrowe, dużo aktywności tylko brać przykład! Świetnie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  16. o matko, znowu jedzenie :P mam dziś szczęście do jedzeniowych postów, od których zaczyna mi coraz głośniej burczeć w brzuchu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często właśnie tak mam, jak patrzę na smakołyki na blogach to moje ślinianki wytwarzają podwójną ilość śliny i z chęcią zjadłoby się coś. :D

      Usuń
  17. Gratuluję Aniu determinacji, siły walki i podziwiam samozaparcie a potrawy na Twoich zdjęciach - jak zawsze prezentują się przepysznie :) Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, super statystyki :) Trzymaj tak dalej! :)

    http://maryshealthystart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. figurę to masz super:) i same pyszności gotujesz:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedzenie bloga. :)