Już niedługo zaczyna się rok akademicki, u mnie wyjątkowo szybko, bo już
Z jednej strony wcale mi się nie uśmiecha zaczynać tydzień wcześniej, ale za to z drugiej.. chętnie wrócę na uczelnię. Generalnie mogłabym się rzucić w wir pracy uczelnianej, choć w tym roku czeka mnie pisanie pracy licencjackiej, a w rezultacie obrona. Najbardziej jednak brak mi przyjaciół, z którymi będę mogła spędzać czas, gdyż teraz jednak dzieli nas sporo kilometrów.
Lubię, kiedy mój dzień jest zaplanowany i wiem, co muszę, a co chcę zrobić. Właśnie takie dnie czekają mnie w roku akademickim. Fakt, czasem narzekam na zawirowania, brak czasu i wszechogarniający mnie stres, ale w ten czas jestem bardziej zorganizowana, bardziej zmotywowana i bardziej.. do wszystkiego chętna.
W wakacje jest więcej chaosu w moim życiu. Kładę się spać dosyć późno, wstaję dosyć późno, moje żywienie też nie należało do najlepszych, aktywność fizyczna była, ale niestety nie taka, jaką sobie wyobrażałam.
W rezultacie tu i ówdzie przybyło centymetrów. Jednak zawsze trzeba walczyć ze swoimi niedoskonałościami i robię to! Jak? We wrześniu zaplanowałam sobie wyzwanie aerobowe, które bardzo mi pomaga, moje ciało się poprawia, kondycja także, więc żyć, nie umierać. :)
Powroty.. niektóre są koszmarne, trzeba wrócić w otaczającą nas rzeczywistość i wcale nam się to nie uśmiecha, jednak w tym przypadku powrót dobrze mi zrobi. ;)
Ja już oswajam się z otoczeniem, powoli przewożę swoje rzeczy do Trójmiasta. Jest dobrze! ;)
Choć gdy nastanie rok akademicki, znów będzie mi brak rodzinnej miejscowości, rodziców i psa, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. ;)
![]() |
| Trening na rolkach - zawsze spoko! <3 |
![]() |
| To, co Tygryski lubią najbardziej. :) |
![]() |
| Domowe hamburgery. Mniami! |
***
FitFoto wyzwanie Klary cd. :)
Dzień 6. Coś zimnego. Woda z malinami - niebo w gębie. Do tego schłodzone smakuje najlepiej. <3
Dzień 7. Relaks. Z moim psiurkiem. <3
Dzień 8. Trening. U mnie jak zwykle rolkarski. :)
Dzień 9. Słabości. Nie ukrywam, że nadal słodycze, lecz walczę i na zdjęciu słodka pychota, galaretka z malinami na biszkoptach. :)
Dzień 10. Owoce. Jak widać "twórcze" zdjęcie Zdeterminowanej Any. :)
Dzień 11. Ulubiona część ciała. Ja lubię moje nogi, których dorobiłam się bieganiem i zaczynam lubić swoje pośladki. ;)
Pozdrawiam, Zdeterminowana. ;)















.jpg)
