niedziela, 16 lipca 2017

Ulubione kosmetyki pielęgnacyjne

Dziś przedstawię Wam moje ulubione kosmetyki i produkty drogeryjne, które używam. I muszę Wam przyznać, że nie spodziewałam się aż takiej ilości rzeczy, które są mi przydatne w codziennej (w przypadku części produktów oczywiście rzadziej) pielęgnacji.


1. Hipoalergiczny żel do mycia ciała Cerkopil 250 ml - dedykowany skórze wrażliwej, atopowej, podrażnionej. Jest przyjazny dla mojej skóry (dzięki temu kosmetykowi poschodziły mi dziwne wysypki). Łagodzi, nawilża i oczyszcza skórę. Nie pieni się i dlatego z początku trudno było mi go rozsmarować na całym ciele. Jest bezzapachowy.
2. Balsam do ciała Cerkopil 200 ml - razem z powyższym produktem zdziałał cuda, bo jak już wyżej wspomniałam, wysypki, które uczepiły się mnie - poschodziły. Balsam również jest przeznaczony do skóry wrażliwej, atopowej i podrażnionej. Balsam fajnie się rozsmarowuje, dość szybko się wchłania i nie zostawia tłustych śladów. 
3. Ultra Doux odżywka pielęgnacyjna z olejkiem z awokado i masłem karité Garnier 200 ml - produkt stworzony z myślą o włosach zniszczonych. Moje mają tendencję do przesuszania, jak to na włosy kręcone przystało. Po tej odżywce moja czupryna się nie plączę i nie muszę jej rozczesywać, bo po wyschnięciu nie są skołtunione. Odżywka ma gładką konsystencję i ładnie pachnie.
4. Nawilżający krem do rąk z olejem macadamia BeBeauty 125 ml - krem do rąk przeznaczony do dłoni suchych i normalnych. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę dłoni. Nie tworzy efektu maski na dłoniach, co bardzo mi odpowiada. Cena zawrotna, bo w okolicach 3 zł - to mnie podkusiło do zakupu - i nie zawiodłam się.
5. Dezodorant w aerosolu C-THRU Tender Love 150 ml - świeża kompozycja owocowa-kwiatowa, która daje rześkie uczucie. W dezodorancie mieszają się zapachy gruszki, mandarynki, bergamotki, kombinacja płatków fiołka, jaśminu, kwiatu lotosu, a całość dopełnia baza złożona z piżma, bursztynu i wanilii. Taki opis można znaleźć przy tym produkcie - po przeczytaniu opisu przed powąchaniem produktu, wcale nie zdecydowałabym się na niego, ale zapach jest urzekający.
6. Szampon wzmacniający Power Hair Joanna 200 ml - przeznaczony do włosów słabych, cienkich, wypadających. Moje były w stanie tragicznym, ale nadal używam szamponów, które są przeciw wypadaniu i mają na celu wzmacnianie. Na tapecie mam teraz Joannę. Po szamponie skalp mam czysty, nic nie swędzi, nie denerwuje, więc dla mnie - całkiem dobry. 
7. Phlegeol fur Mama olejek do ciała Babydream 250 ml - i tu Was zaskoczę, bo nie używam go do ciała... a do włosów. Robię sobie raz w tygodniu olejowanie włosów właśnie tym produktem. Nakładam go na godzinę lub dwie i po umyciu włosów są one mięciutkie i nawilżone. Myślę, że o olejowaniu moich włosów stworzę kolejny post :)
8. Pomadka ochronna Clasic 5w1 AA 4,5 g - skierowana do pielęgnacji delikatnej skóry ust. Skutecznie nawilża i daje długotrwałe uczucie komfortu - uwielbiam! Posiada witaminę E, która odżywia i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych oraz prowitaminę B5, która działa łagodząco.
9. Żel myjący normalizujący na dzień/na noc liście manuka Ziaja 200 ml - podoba mi się opakowanie produktu, bo posiada pompkę - dwa ruchy i żel mam na dłoni. Produkt ten poprawia nawilżenie mojej cery i przy okazji ją oczyszcza. Posiadam z tej serii jeszcze peeling do twarzy i bardzo mi one odpowiadają.
10. Lip Butter Oryginal Nivea 16,7 g - fajnie działa na usta, ale kupiłam go z myślą o podrażnionym nosie po ciągłym wycieraniu w trakcie kataru. Muszę Wam przyznać, że sprawdził się rewelacyjnie. Nawilżył i pielęgnował mój "zużyty" naskórek oraz chronił przed bolesnym ściągnięciem skóry. Teraz używam jako balsam do ust i jestem bardzo zadowolona z tego produktu.
11. Jedwab do włosów BIOSILK 15 ml - jedwab to odżywka regenerująca bez spłukiwania. Używam go jedynie na mokre włosy i to w niewielkich ilościach, aby nie były one zbyt obciążone. 
12. Argan Oil Serum  Greenelixir 20 ml - to kolejny produkt regeneracyjny i nawilżający do moich włosów. Chroni również włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje włosom połysk oraz miękkość. Nie wyobrażam sobie włosów bez niego.
13. Perfum 81 by FM Group 50 ml - jest odpowiednikiem niejakiego DKNY Be delicious, którego nigdy nie próbowałam. Dla mnie idealny kwiaowy zapach - przyciąga świeżością i idealnie sprawdza w wiosenne i letnie dni. 
14. Maska nawilżająca z zieloną glinką Ziaja 7 ml - dedykowana skórze suchej i normalnej. Intensywnie nawilża oraz przyspiesza regenerację mojej cery. W domowym SPA nigdy nie może jej zabraknąć. Zawarta w niej prowitamina B5 aktywnie nawilża i regeneruje skórę, czego (najbardziej w chłodne jesienne i zimowe wieczory) potrzebuję.

Używacie któryś z powyższych produktów? Co moglibyście polecić od siebie? :)


środa, 12 lipca 2017

Moje przedwakacyjne zakupy

Przed moimi wakacjami postanowiłam wybrać się na małe zakupy, co by odświeżyć nieco garderobę. Poszukiwałam sukienek, jednak nic konkretnego nie wpadło mi w moje macki. To, co kupiłam, zaprezentuję Wam poniżej.

1. Bluzeczka w typie hiszpanki, Ecru, New Yorker - w tym sezonie bardzo modny krój, ale zastanawiałam się nad nią długo i jednak uległam, bo jej materiał jest przewiewny, więc nie ma mowy, aby zagotować się w niej.



2. Bluzeczka na ramiączkach, kobalt, New Yorker - wszelkie sznureczki, wiązania, sznurowania są również elementem często przewijającym się w różnych stylizacjach. Sama posiadam co najmniej dwie rzeczy sznurowane w dekolcie. Obok tej bluzeczki nie mogłam przejść obojętnie. Niby zwykła, ale coś w niej było. :)



3. Crop top, blady róż, New Yorker - obok tej pozycji nie przeszłam obojętnie nie tylko ze względu na to, że lubię takie topy, ale cena, która wynosiła 12,95 zł, była tak niska, że aż żal było nie zabrać jej do domu. Idealnie sprawdza się do spódnicy z wysokim stanem.



4. Krótkie spodenki, czarne, Top Secret - szukałam od jakiegoś czasu lekkich, przewiewnych spodenek, żeby nie parzyć dupska w jeansowych. I udało mi się. Wykonane z fajnego materiału, luźne, idealne na wycieczki i co najważniejsze: w gumkę! :)



A Wy co ostatnio kupiliście? :)


niedziela, 9 lipca 2017

Jak rozpoczęła się moja przygoda z hybrydami?

Lakiery hybrydowe zawładnęły światem stylizacji paznokci i mam wrażenie, że szybko ten trend się nie zmieni. Piękny, błyszczący, a przede wszystkim trwały manicure jest chyba marzeniem każdej kobiety. Wreszcie po zmyciu naczyń nie widać białych końcówek - to naprawdę jakaś magia!

źródło: akademiasemilac.pl
Dziś opowiem Wam, jak to było z tymi hybrydami u mnie.

Na początku sceptycznie podchodziłam do tego typu manicure. Co prawda widziałam, że jest on trwały i można z nim chodzić o wiele dłużej, niż ze zwykłym lakierem do paznokci, jednak to nie był dla mnie czynnik, który by mnie przekonał - przynajmniej na początku. W dodatku można było zmywać i hybryda nie schodziła na końcówkach, jak to się działo z klasycznymi lakierami - po prostu marzenie, ale nadal byłam nieprzekonana.

Moje paznokcie zawsze były kruche, łamliwe i jakoś niespecjalnie piękne. Kilka lat temu udałam się do dermatologa i to ona poleciła mi olejek z witaminą A + D3 do wcierania i to uratowało moje paznokcie. Moje paznokcie były wreszcie odżywione, mogłam je zapuścić i w końcu moje dłonie prezentowały się naprawdę dobrze. Obawiałam się, że hybryda może zniszczyć moją płytkę i znowu będę musiała walczyć o moje paznokcie. 

No i stało się. Mój przygoda z manicurem hybrydowym zaczęła się od feralnego zdarzenia (dokładnie po warsztatach z Ewą Chodakowską w Gdańsku, czyli druga połowa stycznia tego roku). Otóż mój długi paznokieć na kciuku pękł w takim miejscu, w którym nie mogłam go obciąć, bo obcięcie go powodowałby naprawdę spory ból. Na pomoc przyszła mi moja przyjaciółka, która zaproponowała utwardzenie paznokcia hybrydą. Tylko tego jednego kciuka, bo nie chciałam na całości. Jednak przekonała mnie i po mniej więcej godzinie miałam na paznokciach wspaniały manicure hybrydowy. 

źródło: semilac.pl
Wybrałam kolor 011 Purple Diamond ze zdobieniem na obu serdecznych palcach. No i to był właśnie ten moment, w którym przepadłam. Zakochałam się, jednak nadal miałam obawy. Po zdjęciu tego koloru, przyjaciółka zaproponowała mi, że zrobi mi ponownie. Jak można się domyślać - tym razem chętniej się zgodziłam. Dzięki temu mój paznokieć przetrwał i można było go obciąć, gdy już urósł do momentu, w którym nic nie bolało. 
Wtedy po miesiącu noszenia hybryd w mojej głowie zaświtało "a może jednak spróbuję?". Zajęło mi to sporo czasu. Cały marzec i połowę kwietnia poświęciłam na czytanie blogów na temat lakierów hybrydowych, jego nakładania, usuwania i co tak naprawdę może zaszkodzić. I tak pod koniec kwietnia zamówiłam zestaw z potrzebnymi narzędziami, i wtedy świat stał się lepszy. <3

Postawiłam na dwie znane marki: NeoNail i Semilac. I oczywiście się nie zawiodłam. Po zdjęciu lakierów hybrydowych moje paznokcie są w dobrej kondycji, tylko po acetonie są one bardzo miękkie. Jednak na drugi dzień wraca im twardość.

Zdjęcie zaraz po zrobieniu manicure hybrydowego :)

Z dwutygodniowym odrostem moje paznokcie prezentują się jak na powyższym zdjęciu :)
Po stosowaniu manikiuru hybrydowego nie wyobrażam sobie innego na moich paznokciach. Nawet moja mama przekonała się do hybryd, a mówiła, że "nigdy w życiu!". :)
Co prawda muszę nabyć więcej wprawy, ale i tak paznokcie wyglądają rewelacyjnie.

Na razie moja kolekcja nie jest duża, bo posiadam tylko 9 lakierów, ale nieustannie będę ją powiększać, aby bawić się kolorami. :)






A Wy, jakie macie doświadczenia z hybrydami? :)