Przychodzę do Was z kolejnym wyzwaniem. Dzięki nim moja motywacja wzrasta i dążę do celu, który sobie postawiłam. Tym razem stawiam na aeroby! Jakie treningi będę wykonywać?
Skupię się na biegu, jeździe na rolkach, na rowerze, w razie nudów dołączę skakankę i pływanie.
Miesiąc aerobowy - czyli 5 treningów w tygodniu, 2 dni regeneracji, i tak przynajmniej:
- 1 km pływania lub
- 5 km biegu lub
- 10 km jazdy na rolkach lub
- 20 km jazdy na rowerze.
Ustaliłam sobie dolne granice, ponieważ będzie mi łatwiej oceniać wykonanie postanowionego planu.
Dlaczego aeroby?
1. Ponieważ poprawią moją kondycję, wytrzymałość. Dzięki temu łatwiej będę mogła osiągać kolejne etapy rozwoju. :)
2. Ponieważ działają pobudzająco. A dzięki nim człowiek chce się więcej ruszać, bawić. :)
3. Ponieważ wspomagają spalanie tkanki tłuszczowej.
Zapraszam do wyzwania każdego, kto chcę spróbować swoich sił, kto nie ma pomysłu na kolejne wyzwanie, kto po prostu chce się ruszać. Dolne granice i ilość treningów ustalajcie sobie sami. ;)
Wybaczcie mi dość długą nieobecność w blogosferze, ale jak wiecie są wakacje, które w pełni chcę wykorzystać. Dostępu do laptopa za bardzo nie miałam, a na urządzeniu mobilnym nie da się stworzyć fajnego posta. ;)
Dziś przypadło mi pisać setnego posta. Zastanawiałam się długo, co napisać, lecz stwierdziłam, iż napiszę po prostu posta o tym, co lubię. Więc dlatego postawiłam na jazdę na rolkach, a w zasadzie jak zacząć i jak ja zaczynałam. :)
Zatem co zrobić, żeby zacząć przygodę z rolkami?
1. Przede wszystkim ważny jest wybór rolek. Kółka nie mogą być plastikowe, bo wiąże się to z szybką ich eksploatacją. Z autopsji wiem, że jeździ się gorzej niż na kółkach kauczukowych.
Ja wybrałam rolki Rollerblade, służą mi już kilka lat. Wyglądają one tak:
2. Na początku bardzo potrzebne są akcesoria, które nieraz ratują ciało przed konkretnymi siniakami i otarciami. Więc nie żałujcie pieniędzy na ochraniacze i kask.
Kiedy się uczyłam jazdy na rolkach nie wybierałam od razu miejskich szlaków. Uczyłam się jazdy na posesji w pełnym "oprzyrządowaniu", tzn. razem z ochraniaczami i kaskiem.
I tak, mając już sprzęt można zacząć uczyć się jeździć.
3. Jeździć na rolkach - to nie żadna filozofia (choć na początku trudno zachować równowagę), jednak zatrzymać się to już niezły orzech do zgryzienia. Jak wyżej napisałam, najpierw uczyłam się jeździć na posesji, aby nie wjechał we mnie samochód i żeby przygoda na rolkach nie zakończyła się zbyt szybko. Oczywiście ochraniacze były moimi towarzyszami niekrótko. Po obejrzeniu kilku filmików i poczytaniu artykułów na temat jazdy na rolkach, zaczęłam hamować na tzw. literę T.
Wiąże się to z niszczeniem kółek, ale hamulec z tyłu rolek jest kompletnie niefunkcjonalny.
Mając już odpowiedni sprzęt i odpowiednie przygotowanie można wyruszyć na podbijanie ulic. ;)
Ja już od dawna jeżdżę, chcąc pobijać kolejne swoje rekordy. Póki co, udało mi się przejechać (ponad)półmaraton, o którym przeczytać można tu: klik.
Rolki dają mi niezmierną satysfakcję. Lubię na nich jeździć i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Przy niezłej zabawie mogę ćwiczyć zarazem nogi i pośladki.
Od początku lipca nie miałam rolek na nogach z powodu kostki. Niestety, kostka jeszcze pobolewa, ale za nic nie zrezygnuje z jazdy. :)
Życzę Wam owocnej nauki i czerpania z rolek wszystkiego, co najlepsze. ;)
Kiedyś w komentarzach niektóre z Was pytały o ćwiczenia na górne partie mięśni, które wykonuję i mogłabym polecić. A więc:
#1 Pompkitradycyjne
Nie przepadam za ich wykonywaniem, ale wiem, że dzięki nim moje ramiona stają się silniejsze, a klatka piersiowa jędrniejsza. :)
#2 Rozpiętki
To ćwiczenie wręcz uwielbiam. Będąc na siłowni, czekam na moment, kiedy będę je wykonywać. :)
#3 Wyrzuty z kettlem przed siebie
Również lubię je wykonywać. Odkąd dostałam kettbella na urodziny szukam nowych pomysłów na ćwiczenie z nim. :)
#4 Pompki w podporze tyłem
Bardzo ciężkie do wykonania, ale czułam się po nich naprawdę świetnie. :) Po ich wykonaniu czuję, że żyję. :)
#5 Martwy ciąg
Trzeba naprawdę dobrze się rozgrzać i na początku robić to ćwiczenie pod okiem fachowca, aby nie zrobić sobie krzywdy. To ćwiczenie pokazało mi mięśnie, o których pojęcia nie miałam, ale naprawdę miło je wspominam i chętnie wykonuje. :)