środa, 4 marca 2015

Luty, marzec... Co ten czas?

Miesiące praktycznie przesiąkają mi przez palce. Moja obrona zbliża się wielkimi krokami. Trzeba pisać licencjat, bo przecież sam się nie napisze.. (dlaczegooo?)
Przeogromnie się boję, ponieważ im bliżej czerwca, tym większy stres mnie łapie.


Luty, był jeszcze niedawno początek tego miesiąca. Moje upragnione wolne przeleciało zbyt szybko. Tak naprawdę nie wiem kiedy ten czas tak leci.
W lutym aktywność fizyczna było spora za sprawą snowboardu, który bardzo polubiłam. Co prawda zjeżdżam już jak człowiek, wykorzystując dwie krawędzie deski, ale to i tak trzeba nad techniką popracować. Cieszę się, że wreszcie nauczyłam się jeździć na desce, bo narty jakoś mnie nie kręcą.
I mimo poobijanego tyłka, gdzie ślady siniaków jeszcze są delikatnie widoczne do teraz, szczerze polecam. :D
Poza snowboardem, treningi siłowe w domu, trochę rozciągania do szpagatu. Na tym koniec. Co prawda mogło być gorzej, ale życzyłabym sobie więcej biegania, które teraz strasznie kuleje.


W marcu stawiam na bieganie i rozciąganie do szpagatu.
Prawdą jest, że biega mi się ciężko po przerwie, to i tak będę walczyć, bo daje mi to niesamowitą satysfakcję. Każdy przebiegnięty kilometr wywołuje na mej twarzy uśmiech, nawet mimo niezadowalającego dystansu i czasu. Chciałabym wrócić do czasów sprzed kilkutygodniowej przerwy i obiecuję, że wrócę. Kwestia kilkunastu treningów, które w marcu powinny się odbyć. Na pogodę nie liczę, ale mam nadzieję, że ta garncowa pogoda będzie dla mnie sprzyjająca, mimo wszystko.

Ciągle powtarzam: "rozciągać się do szpagatu! rozciągać się do szpagatu!" i nic z tego nie wychodziło. Za to dziś poczułam, że rozciąganie może być przyjemne i fajne. :)


Pozdrawiam, Zdeterminowana. :)

44 komentarze:

  1. Gratuluję ładnego rozciągnięcia. Tempem i formą treningów się nie przejmuj :) Nadrobisz :)

    Jakieś starty w tym półroczu masz może zaplanowane? Bo ja za tydzień w niedzielę dyszkę lecę i już się na nią cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie progres, bo zarejestrowałam się do ParkRun'a, więc teraz ewentualnie wziąć kod i lecieć, ale to dopiero wtedy, kiedy nie będę zdychać na piątce. ;)

      Usuń
  2. Pogoda to fakt nie za wesoła,ale trzymam kciuki żeby poszło po Twojej myśli mimo to.

    Na pocztę wysłałam Ci wiadomość z pracą nad mobilizacją,może się przydać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za trzymanie kciuków i za maila! :*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie umiałam nigdy, może teraz się uda ;)

      Usuń
  4. Kurcze chciałabym w końcu nauczyć się jazdy na snowboardzie! Też rozciągam się do szpagatu :) To bardzo relaksuje. Wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę powodzenia! Kolejny sezon dla Ciebie stoi otworem. ;)
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Ostatnio pogoda jest szalona, rano śnieżyca, wieczorem słońce, albo na odwrót, ah czekam na tę wiosnę.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda.. no cóż, przysłowie "w marcu jak w garncu" idealnie pasuje do tego miesiąca. :D

      Usuń
  6. Rozciąganie jest bardzo przyjemne, gdy już się anbierze nieco elastyczności;) Najgorsze są początki - jak ze wszystkim zresztą. Ale satysfakcja z robieni szpagatu - ogromna. Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno satysfakcja będzie, kiedy już zrobię ten szpagat. ;)

      Usuń
  7. ooo tak bieganie w marcu podzielam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę wytrwałości :) Bez stretchingu ani rusz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym rozciąganiem do szpagatu mam identycznie, zaczynałam milion razy, ale ciągły brak rezultatów odejmował motywację :P powodzenia w powrocie do biegania, i mnie to czeka - w końcu po zabiegu mogę już powoli wracać do porządniejszej aktywności :)) damy radę, bo jak nie my to kto?! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego za niedługo przy tej dzisiejszej motywacji szpagat powinnam wykonać ;)

      Usuń
  10. Super! Ja tez musze zrobic cos z rozciaganiem.. juz tyle lat obiecuje sobie szpagat.. :') nie dajs ie stresowi, pbrona pojdzie jak z płatka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam do rozciągania razem ze mną. :D

      Usuń
  11. Ja jeszcze w liceum spokojnie robiłam szpagat, a teraz już człowiek jakoś się postarzał, zniedołężniał... trzeba by się znów porozciągać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wytrwałości i cierpliwości ;) Ja teraz zaczęłam się przykładać do rozciągania, i jeszcze daleko mi do etapu, gdzie rozciąganie może sprawiać przyjemność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio poczułam, że rozciąganie może być fajne. Dziękuję i również życzę powodzenia!

      Usuń
  13. Nie ma się co stresować Kochana! Najpierw trzeba się namęczyć przy pisaniu, fakt, ale wspomnienia z obron (ja już po dwóch) mam świetne! Pełen relaks i uśmiech! :-) Czekam aż zaprezentujesz nam szpagat! :-* Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam stracha właśnie przed obroną. ;) ale dam radę, muszę. ;)

      Usuń
  14. Mi też się ciężko wraca do biegania po przerwie niestety.. Kolki łapią i w ogóle. Luty minął jak z bata, też na desce byłam :D jak Ci idzie ze szpagatem? bo ja też coś tam próbuję zawalczyć ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powolutku i do przodu. Do gleby brak mi sporo. około 30 cm, więc troszkę sobie poczekam. Od tygodnia zaczęłam codzienne 30 minutowe rozciąganie, więc będzie dobrze! :D

      Usuń
  15. W tym rok planuje zrobić szpagat, ale coś brak czasu na rozciąganie :( Ja jak biegam to z każdym kilometrem czuje się o niebo lepiej. Powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też brakowało czasu, ale wreszcie znalazłam. Rano wstaje pół godziny wcześniej i jest dobrze. :)

      Usuń
  16. Obrona nie jest taka straszna :P Trzymam za Ciebie kciuki i czekam na zdjęcie szpagatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy czasu pewnie nie, ale wszystko przede mną i stres niestety łapie..

      Usuń
  17. Czas zasuwa, nawet nie wiem kiedy mijają te wszystkie dni. Muszę troszkę zwolnić ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja tez zaczelam znow rozciagac sie do szpagatu zobaczymy co z tego bedzie ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam nadzieję, że uda mi się zrobić. ;)

      Usuń
  19. o kurde, szpagat, dla mnie to brzmi jak jakaś utopia :D ale wiesz co, myślę że zasiałaś mi takie małe ziarnko w głowie, może podejmie sobie takie wyzwanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejmuj, podejmuj, póki ciało niezastałe jest. :D

      Usuń
  20. Też rozciągam się do szpagatu :0 Masz jakieś fajne ćwiczenia ?
    Zapraszam do siebie: swiat-wedlug-pauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedzenie bloga. :)